W bieżącym tygodniu uczniowie klasy 1a realizowali zajęcia z edukacji przyrodniczej związane z warunkami życia zwierząt domowych i opieką nad nimi. Poznawali zasady należytej opieki nad swoimi pupilami, wymieniali się spostrzeżeniami, w jaki sposób optymalnie zająć się zwierzęciem i co mu zapewnić w codziennym funkcjonowaniu. Jednocześnie uczyli się odpowiedzialności za istotę żywą i tego, że zwierzę, nawet najmniejsze nie jest zabawką. By urozmaicić te zajęcia, uczennica kl. 1a Tosia, która jest wrażliwą pasjonatką wszelkich zwierząt 10-ego kwietnia br. przyniosła do klasy swojego pupila- Chrupka. Rówieśnicy na początku byli onieśmieleni obecnością Chrupka, gdyż w naturalnych warunkach, na wolności ten gryzoń zamieszkuje stepy i tundry Syberii Zachodniej w Rosji i Kazachstanie i jest chomikiem dżungarskim. Tosia z ogromną pasją opowiedziała kolegom i koleżankom o funkcjonowaniu Chrupka poza jego naturalnym środowiskiem. Zaprezentowała podstawowe wyposażenie niezbędne do przewozu gryzonia: transporter z całą jego zawartością, tj. trocinami, kołowrotkiem, poidełkiem a także jego pożywieniem, które na co dzień spożywa Chrupek: gotowe mieszanki ziaren, marchew, ogórki zioła. Pierwszoklasiści z zapartym tchem obserwowali Chrupka podczas przebudzenia i biegania po kołowrotku. Nie bez powodu chomiki dżungarskie są nazywane „nocnymi maratończykami”, gdyż to właśnie nocą, wykazują się największą aktywnością i właśnie wówczas mają ogromną potrzebę ruchu. Tosia z ogromną cierpliwością odpowiadała nawet na najbardziej zaskakujące pytania swoich kolegów: Czy chomiki się kąpią? Czy lubią inne gryzonie? Czy zmieniają ubarwienie na zimę? Jaką lubią temperaturę? Czy się je szczepi? Jak dbają o higienę? Jak często należy im sprzątać klatkę? Tosia sobie świetnie poradziła i na każde odpowiedziała wyczerpująco, zaskakując wszystkich ogromem wiedzy. Po serii pytań każdy uczeń miał okazję dotknąć lub potrzymać Chrupka w dowolny sposób. Nawet dziewczynki przełamały swoje obawy i pozwoliły Chrupkowi się oczarować, gdy chomik dżungarski wylądował w ich dłoniach. Frajdy było co niemiara!






